ZAKOPANE

zkp-186

Zakopane naprawdę nas mile zaskoczyło. Mieszkaliśmy w wyjątkowo przyjemnej, drewnianej willi zaraz obok trasy na Giewont, który widzieliśmy z okna i, przynajmniej ja, myślałam, że do centrum, zwłaszcza na Krupówki, będziemy się raczej rzadko zapuszczać. Poszliśmy tam jednak zaraz po przyjeździe coś zjeść i.. okazało się, że nie takie straszne te Krupówki, jak je malują 😉 Może to dlatego, że wpadliśmy zaraz przed wakacjami i pogoda nas nie rozpieszczała, ale nie musieliśmy narzekać ani na tłumy, ani na jakieś specjalne zagęszczenie Januszy. Może takie mamy czasy, że teraz częściej siedzą przy basenach po jakiś Egiptach i innych Tunezjach i opijają hotelowe barki w ramach all inclusive. Za to w samym Zakopanem i na szlakach w Tatrach, codziennie spotykaliśmy mnóstwo Anglików, Hiszpanów i Azjatów (?) ..w sumie nie ma się co dziwić, że tu przyjeżdżają – góry wspaniałe, jedzenie, wszędzie gdzie poszliśmy, pyszne, z lokalnych składników, zdrowe, choć kaloryczne, i nie zabija ceną (mmm… wołowinę w sosie chrzanowo-oscypkowym będziemy długo wspominać..), a ulica Kościeliska, którą codziennie maszerowaliśmy do domu pełna uroczych, zabytkowych willi i chat. Wyjątkowo udany wypad. Spaliśmy w Duchu Tatr, a jesli chodzi o jedzenie, uzależniliśmy się od Górskiego Pstrąga (mega smaczne, mega duże porcje, kelnerzy sami proponują zapakowanie nie zjedzonej części na wynos, z czego oczywiście korzystaliśmy za każdym razem 😉 , super okazały się zapiekane kasze w Dobra Kasza Nasza, a odpoczynek w leżaku z widokiem na góry zaliczyliśmy w STRH.

 

za oknem:

kawałek za domem:

0 Comments

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*